Koniec roku to tradycyjnie okres podsumowań. Jednak w biznesie to, co było, ma mniejsze znaczenie niż to, co nadchodzi. Rok 2026 w windykacji leasingowej zapowiada się… przewrotnie. Z jednej strony obserwujemy silny trend insourcingu monitoringu należności i prewindykacji, z drugiej – rosnącą rolę outsourcingu działań terenowych. Te zjawiska, obok zmian w procesie zawierania umów, zdefiniują rynek wierzytelności w najbliższych miesiącach.
Autor: Andrzej Mańkowski, Członek zarządu i dyrektor generalny AVS Polska.
Pułapka automatyzacji, czyli kiedy algorytm to za mało
Jako pasjonat nowoczesnych systemów windykacyjnych doceniam, jak automatyzacja pomaga w pracy, ulepszając niektóre procesy i czyniąc nasze działania skuteczniejszymi. Jednak technologia ma też swoje granice – tam, gdzie dłużnik celowo zaczyna unikać kontaktu lub wręcz zaczyna się ukrywać.
Obecnie firmy leasingowe masowo inwestują we własne systemy (np. VSOFT), które autonomicznie wysyłają wezwania, SMS-y i operują voice-botami. To słuszny kierunek – realizacja prostych przypomnień przez algorytmy sprawia, że zlecanie ich podwykonawcom przestaje mieć uzasadnienie ekonomiczne. Czy w takim razie w obszarze monitoringu i prewindykacji ciągle jest miejsce dla zewnętrznych firm windykacyjnych? Oczywiście, warto jednak więcej czasu poświęcić na jak najcelniejsze skalibrowanie modeli współpracy.
Windykacja terenowa – kiedy technologia „zasypia”?
Choć cyfryzacja przyspiesza pracę, częstokroć dochodzi do przeoczenia momentu, w których działania terenowe mogły być wdrożone znacznie wcześniej. Zdarza się, że sprawy trafiają do windykatorów terenowych dopiero przy 50-75 DPD (dni opóźnienia), czyli przy dwóch lub trzech zaległych ratach. Przez ponad dwa miesiące automat wysyła monity, na które nikt nie odpowiada, a wierzyciel pozostaje bez realnej wiedzy o stanie majątku. Dopiero analiza spraw wykazuje, że przez 75 dni firma leasingowa nie nawiązała kontaktu z klientem. Właśnie tego typu sprawy powinny trafiać do windykacji terenowej znacznie wcześniej.
Klucz tkwi w rozpoznaniu takich spraw i wyłączaniu ich z masowej obsługi. Jeżeli w ciągu pierwszych 30 dni automatyczna prewindykacja nie przyniosła ani jednej skutecznej interakcji z klientem, sprawa musi natychmiast trafić do windykacji terenowej.
W tym miejscu warto przypomnieć, że windykacja terenowa to nie tylko dochodzenie należności – windykatorzy terenowi to „oczy i uszy” leasingodawcy. To oni dokonują kluczowej weryfikacji – sprawdzają, czy firma dłużnika faktycznie istnieje lub czy przedmiot leasingu nie został ukryty.
Digitalizacja umów: wygody i zagrożenia
Drugim zjawiskiem, które zyska na znaczeniu w 2026, jest upowszechnienie dokumentowej formy zawierania umów. Dotychczas można było bardzo szybko procedować wnioski leasingowe, samo zawarcie ich i podpisanie umowy wymagało jednak bezpośredniego spotkania, które pozwalało na skuteczną identyfikację leasingobiorcy. Brak tego etapu to furtka dla zorganizowanych grup przestępczych.
Warto wyciągnąć wnioski z rynku brytyjskiego. Przestępcy przejmowali tam spółki z ugruntowaną pozycją na rynku i wiarygodną historią biznesową, zamawiali online znaczną flotę pojazdów i wywozili ją za granicę tuż po wpłacie pierwszej raty. Gdy automatyczne systemy wysyłały monity, firmy już nie istniały, a samochody były niemożliwe do zlokalizowania.
„Cyfrowy ślad” przedmiotu jako nowa tarcza
Na szczęście digitalizacja daje nam też nowe narzędzia obrony. Do niedawna niemal niemożliwe do ustalenia było, co dzieje się z pojazdami po ich odbiorze. Jedną z niewielu opcji było montowanie w pojazdach zewnętrznych systemów GPS. Korzystały z tego jednak stosunkowo nieliczne podmioty, ponieważ wiązało się to m.in. z dodatkowymi kosztami. Obecnie jednak sytuacja znacząco się zmieniła, na korzyść firm leasingowych – monitoring pojazdu lub anonimowe gromadzenie danych o pojeździe w przypadku wielu marek i modeli jest już możliwe bez instalacji jakichkolwiek zewnętrznych systemów lokalizacyjnych. Przetwarzanie tych danych w inteligentny sposób pozwala na stworzenie systemu wczesnego ostrzegania.
Monitorowanie stref przebywania pojazdu (geo-fencing), analiza sposobu użytkowania mienia (scoring behawioralny) czy wizualizacja obszarów aktywności przedmiotu (heat maps) – to rozwiązania, które pozwalają zminimalizować ryzyko strat i znacząco podnieść szanse na odzyskanie pojazdu. Wkrótce zmienią też oblicze windykacji leasingowej.
W sytuacji realizacji procesu windykacji leasingowej na zaawansowanym etapie typowym jest unikanie kontaktu. Leasingobiorcy nie będą mieli już możliwości mówić, że poszukiwany pojazd jest w trasie albo za granicą, więc nie mogą go zwrócić. W najbliższej przyszłości ustalenie lokalizacji nie będzie stanowiło problemu, a upoważnieni windykatorzy będą mogli weryfikować lokalizację pojazdu na bieżąco.
Potencjał zmian
To zupełnie zmieni branżę windykacji leasingowej – przejdziemy od oceny wiarygodności rozmówcy, który może kłamać co do swojej tożsamości czy lokalizacji auta, do sprawnego odbioru pojazdu ze znanej, potwierdzonej lokalizacji.
Wyzwania na 2026 rok
Nowa rzeczywistość to także nowe pytania: jak bezpiecznie przetwarzać dane o lokalizacji? Jak zarządzać profilowaniem? Na te pytania rynek będzie musiał odpowiedzieć już w nadchodzącym roku. Jedno jest pewne – wygrają ci, którzy potrafią połączyć potęgę algorytmów z szybkością reakcji w świecie rzeczywistym.