Szymon Fiecek, prezes Grupy Comperia.pl SA oraz spółek zależnych ComfinoPay i Comperia Ubezpieczenia
Do konsultacji trafił niedawno projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Pozwoliłby on kontrolerom UOKiK – za zgodą sądu – zawierać umowy pod przybraną tożsamością. Przy złożonych usługach finansowych, gdzie potrzebny jest dokument z numerem PESEL, zakupu ma dokonywać policja.
Sam pomysł zakupów kontrolnych nie jest pomysłem polskich ustawodawców, wymaga tego unijne rozporządzenie CPC. Natomiast sposób przeprowadzania takich zakupów jest już kwestią indywidualną państw członkowskich. Dlatego ważniejsze od pytania „czy” jest pytanie „jak”.
Sprawdzenie całej ścieżki klienta to jedno. Zakres uprawnień i sposób prowadzenia kontroli to drugie. Sami autorzy projektu przyznają, że kompetencja do zakupów pod ukrytą tożsamością, z odpowiednią historią kredytową, „stwarza szereg problemów natury prawno-organizacyjnej oraz systemowej”. Rozwiązali je, powierzając takie zakupy policji.
Z perspektywy rynku pytania jednak zostają. Projekt nie wyjaśnia, jak historia kredytowa dla przybranej tożsamości ma powstać ani czy testowe umowy trafią do BIK i innych baz, na podstawie których cały rynek ocenia zdolność kredytową.
Proponowane przepisy nie mówią też, jak zostanie oceniona sytuacja, w której zabezpieczenia prawidłowo zatrzymają taki wniosek. Czy zostanie to uznane za prawidłowe działanie firmy, czy za utrudnianie kontroli?
Według oceny skutków regulacji takie zakupy mają się zdarzać tylko w pojedynczych przypadkach w roku. Tym łatwiej doprecyzować zasady już na etapie konsultacji.
Dlatego warto, żeby w konsultacjach wypowiedziała się branża finansowa. O zaopiniowanie projektu poproszone zostały m.in. izby handlu internetowego i telekomunikacji, KNF i Rzecznik Finansowy. Nie ma jednak branżowych organizacji banków, firm pożyczkowych ani fintechów – choć to usługi finansowe mają być głównym polem zakupów z udziałem policji.
Niezależnie od dalszych losów projektu warto już dziś zrobić prosty sprawdzian we własnej firmie. Tajemniczy klient zobaczy dokładnie to samo, co każdy klient, więc wystarczy przejść jego ścieżkę ekran po ekranie, od reklamy do umowy.
Na którym etapie klient poznaje całkowity koszt? Czy wie, które dodatki są dobrowolne? Czy potrafimy odtworzyć, jakie warunki zobaczył i zaakceptował?
Moim zdaniem klient powinien rozumieć, co podpisuje, a firma wiedzieć, według jakich zasad jest oceniana. Od przedsiębiorców słusznie wymaga się przejrzystości. Tego samego oczekiwałbym od zasad prowadzenia kontroli.