Negatywne skutki wybuchu pandemii i wiążący się z nimi paraliż polskiej gospodarki dotknęły wiele sektorów krajowego biznesu. Jak na tę trudną sytuację zareagował rynek kredytowy? Opowiedział o tym Prezes Zarządu Biura Informacji Kredytowej Mariusz Cholewa w rozmowie z Martą Penczar w ramach „Kwadransu z EKF”.

Polski rynek kredytowy stoi dziś w obliczu wielu wyzwań. Niepewna przyszłość setek firm i pogarszająca się sytuacja na rynku pracy mogą doprowadzić do tego, że Polacy przestaną spłacać swoje zobowiązania finansowe. Już w tej chwili można dostrzec pierwsze opóźnienia w regulowaniu rat kredytów. Prezes Zarządu Biura Informacji Kredytowej Mariusz Cholewa zaznaczył, że nie ma tu mowy o nagłym trendzie zatrzymania spłat. Opóźnienia wynoszą od 1 do 30 dni i pojawiają się przede wszystkim w kredytach mieszkaniowych i kredytach ratalnych. W przypadku kredytów ratalnych liczba opóźnień wzrosła z około 5% do 6%, natomiast w przypadku kredytów mieszkaniowych z około 2% do 2,5%.

Największy przyrost przeterminowań (z 10% do około 13%) odnotowały pożyczki pozabankowe. Zdaniem Mariusza Cholewy spadek ten spowodowany jest m.in. zahamowaniem produkcji nowych pożyczek. Ze względu na niepewną sytuację i wprowadzone ograniczenia w zakresie limitu kosztów pozaodsetkowych, banki i firmy pożyczkowe stały się dużo ostrożniejsze w udzielaniu zobowiązań.

Czy ryzyko kredytowe może pogorszyć portfel kredytowy banków i firm pożyczkowych?

Ryzyko pogorszenia portfela kredytowego zależy przede wszystkim od segmentu, w jakim działa dana instytucja. W dużo lepszej sytuacji znajdują się firmy pożyczkowe oraz banki, które wcześniej udzielały swoich zobowiązań klientom o dobrej historii kredytowej. Problemy z jakością portfela kredytowego mogą natomiast pojawić się wśród instytucji finansowych celujących w sektor klientów o wysokim poziomie ryzyka.

Czy dwukrotna obniżka stóp procentowych sprzyja polskim kredytobiorcom?

Zdaniem Mariusza Cholewy dwukrotna obniżka stóp procentowych wpłynie pozytywnie na sytuację Polaków spłacających kredyty na zmienną stopę procentową. Dzięki decyzji RPP każdego miesiąca w ich portfelu zostanie więcej pieniędzy.

W gorszej sytuacji znaleźli się ci klienci, którzy dopiero zamierzają ubiegać się o kredyt. Ze względu na wprowadzone ograniczenia w zakresie limitu kosztów pozaodsetkowych oraz rosnące ryzyko związane m.in. z niepewną sytuacją na rynku pracy, instytucje finansowe staną się bardziej wybredne w wyborze klientów.

Co czeka firmy pożyczkowe w najbliższych kwartałach?

W ostatnich tygodniach zdecydowanie spadła liczba wniosków kredytowych, a instytucje finansowe zmagają się z malejącym popytem. W najbliższych miesiącach firmy pożyczkowe z pewnością nie będą udzielały tyle finansowania, co do tej pory. Już w tej chwili działalność podmiotów udzielających pożyczek klientom o wysokim profilu ryzyka stała się zupełnie nierentowna. Kłopoty mają także firmy pożyczkowe preferujące tradycyjny model sprzedaży, czyli pożyczki z obsługą w domu.

Mariusz Cholewa podkreśla, że wprowadzony przez Tarczę Antykryzysową limit kosztów pozaodsetkowych uniemożliwi firmom pożyczkowym pozyskiwanie marży wystarczającej do zrekompensowania wysokiego ryzyka. Z drugiej strony banki już teraz zaostrzają warunki udzielania swoich zobowiązań. W konsekwencji grupa klientów o podwyższonym ryzyku, którzy są w stanie finansowo udźwignąć kolejną pożyczkę, nie będzie miała takiej możliwości. Choć z ich strony wzrośnie popyt, zmaleje podaż.

Tymczasem klienci o lepszym profilu ryzyka w obliczu niepewnej sytuacji na rynku pracy najprawdopodobniej ograniczą konsumpcję. Rosnąca ostrożność w zaciąganiu zobowiązań wpłynie na zmniejszenie popytu na zobowiązania finansowe w tej grupie klientów. Taka sytuacja będzie trwać do momentu, gdy rynek pracy się nie ustabilizuje.

 

0
Udostępnień
Google+

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *